Król malbec

 

Założę się, że co najmniej 9 na 10 ankietowanych zapytanych o podanie przykładu wina z Argentyny odpowie malbec. Nie może być inaczej ponieważ jest to szczep z najwyższym areałem uprawy w tym kraju sięgającym aż 22%, który odpowiada za 30% eksportu wina. O tym, że malbec to nie tylko wolumen ale także jakość i różnorodność przekonałem się podczas swojej ostatniej wizyty w Argentynie.

 

Altamira, Mendoza – zdjęcie Adam Pawłowski

 

Argentyna jako piąty największy producent wina na świecie zdefiniowana jest jednym szczepem winorośli. Malbec bo o nim mowa dotarł do Argentyny na początku IXX w. wraz z innymi francuskimi odmianami przywiezionymi do kraju przez francuskiego agronoma Miguela Pouget. Jego pierwotnym zastosowaniem miało być uzupełnianie kupaży. Wkrótce malbec stał się ulubieńcem winiarzy ponieważ dawał dużo koloru, słodyczy i był odporny na choroby. Potocznie nazywano go „francuskim”. W latach 60tych i 70tych XX w. spożycie wina w Argentynie raptownie wzrosło aż do rekordowych 90 litrów per capita. Należałoby się cieszyć ale trend dotyczył głównie konsumpcji prostych, tanich win. W związku z tym nobliwy malbec był wypierany przez mniej jakościowe ale dających wysokie plony lokalne szczepy jak criolla i cereza. Statystyki są brutalne. W połowie lat 60tych nasadzenia malbeca wynosiły ponad 20 000 ha, a 20 lat później już tylko 9 000 ha. Niestety nieodwracalnie utracono wiele starych krzewów tego szczepu. W latach 90tych trend raptownie się zmienił i Argentyńczycy przenieśli swoje preferencje z wina na piwo i inne napoje alkoholowe. Wpłynęło to na załamanie branży winiarskiej i wymusiło orientację na eksport. Producenci przypomnieli sobie o malbeku i stał się on głównym produktem promującym wina argentyńskie na świecie. Marketing okazał się skuteczny, a wina obroniły się swoją jakością. Już nikt lub mało kto kojarzy malbeka z faktycznym miejscem pochodzenia tego szczepu czyli Bordeaux i  Południowo-Zachodnią Francją. Miano lidera pod względem uprawy sięgającej 40 000 ha już od wielu lat należy do Argentyny.

 

Mendoza, Zuccardi – zdjęcie Adam Pawłowski

 

Malbec tak świetnie odnajduje się w Argentynie ponieważ jest szczepem ciepłolubnym, późno dojrzewa i doskonale kumuluje kwasowość nawet w gorącym klimacie.
Malbec nie jest wybitnie aromatyczny, bazuje na kilku podstawowych aromatach owoców z delikatną nutą kwiatową. Jako szczep dobrze odzwierciedla miejsce swojego pochodzenia, a jego profil aromatyczny jest skorelowany z terroir. Uprawiany na niższych, cieplejszych  winnicach prezentuje więcej czerwonego owocu, natomiast na wysokich, chłodnych winnicach jawi się ciemnym owocem z wyraźną nutą kwiatową. Malbec z ciepłej wschodniej Mendozy jest bardzo przystępny, miękki i zorientowany na prosty wyraz słodkiego owocu. Malbec z zachodniej Mendozy np. Lujan de Cujo, Uco Valley jest bardziej wyrafinowany, pełen elegancji ale z intensywnym soczystym owocem oraz sporą dawką pieprzowo-fiołkowego aromatu. Malbec z Salty jest bardzo skoncentrowany, gęsty, wybuchający słodko-kwaśną wiśnią z ziemisto-ziołowym charakterem. Malbec z Patagonii jest lżejszy, elegancki z kwasową werwą.
Przyznam szczerze, że wybierając się na ponad tygodniowy wyjazd do winnic Argentyny spodziewałem się dużej ilości dżemowych, słodkich win. Byłem w dużym błędzie ponieważ po degustacji ponad 300 win w tym ponad 100 malbeków ani razu nie użyłem w swoich notkach degustacyjnych określenia „dżemowy”. Bardziej odpowiednim było określenie „soczysty”. Moim miernikiem świetnego wina jest rześki finisz. Jeżeli przełożę to na grunt wyjazdu to muszę przyznać, że opuszczając Argentynę czułem się bardzo orzeźwiony.

Adam Pawłowski MS

dla

<< Poprzedni wpis