Piwna rewolucja

 

Jeszcze 5 lat temu mało kto w Polsce kojarzył takie nazwy jak IPA czy APA z piwem. Nurt piw craftowych na dobre zmienia krajobraz rynku piwa w Polsce. Nie ulega wątpliwości, że jesteśmy świadkami „piwnej rewolucji”, która na sztandarach niesie hasła dotyczące produkcji jakościowych, pełnych smaku i różnorodnych piw.

 

W październiku tego roku miałem przyjemność wzięcia udziału w niezwykle ciekawym i bardzo merytorycznym seminarium Stowarzyszenia Sommelierów Polskich prowadzonym przez Piotra Sosina właściciela craftowego browaru „Trzech Kumpli”. To była moja pierwsza aż tak przekrojowa degustacja różnych stylów piw. Konkluzji było wiele, natomiast najbardziej nasuwała się refleksja dotycząca tego jak bardzo zróżnicowane stylistycznie mogą być piwa i jak dużą rolę mogą odgrywać w kontekście łączenia piwa z jedzeniem. Rewolucja piwna dzieje się na naszych oczach i ma się bardzo dobrze. Dowodzi temu liczba wypuszczanych na rynek nowych etykiet piw. Tylko w 2017 roku liczba ta wyniosła 1 700 nowych etykiet. Polacy są piwoszami bo z wynikiem 98 litrów spożycia na osobę plasujemy się na 4 miejscu w Europie. Jedynie Niemcy, Czesi i Austriacy mogą pochwalić się nieco wyższą konsumpcją. Dużo pijemy, ale równie dużo produkujemy. Blisko co 10 hl piwa w Unii Europejskiej pochodzi z Polski. Liderami tego rynku były, są i będą duże browary przemysłowe, ale te craftowe z powodzeniem znajdują swoje miejsce na rynku polskim i nie tylko. Piwna rewolucja w Polsce trwa już ok. 5 lat. Przyświecającą jej ideą jest produkowanie jakościowego, pełnego smaku i charakteru piwa. Podobny przewrót piwny miał miejsce w USA w latach 70-tych. Wiązało się to ze zniesieniem obowiązującego od czasów prohibicji zakazu domowej produkcji piwa. Samozwańczy, domorośli piwowarzy powiedzieli NIE rozwodnionym, mało charakternym piwom przemysłowym i rozpoczęli produkcję trunków o bardziej indywidualnym charakterze. Początkowo do celów konsumpcji prywatnej, a później w celach komercyjnych. Małe browary zaczęły wyrastać jak grzyby po deszczu.

 

Piotr Sosin. Właściciel i założyciel browaru Trzech Kumpli. Zdjęcie Adam Pawłowski.

 

W Polsce mamy do czynienia z podobnym zjawiskiem. Wielbiciele piwa znudzeni przemysłowymi, nijakimi lagerami zaczęli w domowych warunkach warzyć piwo i krok po kroku, wychodzić ze swoim produktem z garażów, do sklepów specjalistycznych, barów i finalnie do restauracji.

Piwo produkuje się z czterech składników, a są nimi: woda, słód, chmiel, drożdże. Dwa podstawowe typy piw to Lager i Ale. Główna różnica to typ fermentacji. Lagery do których zaliczają się także popularne Pilsy fermentują metodą dolnej fermentacji. To piwa lekkie, rześkie z niskim ekstraktem (goryczką). Piwa typu Ale w tym India Pale Ale czy American Pale Ale fermentują metodą górnej fermentacji. Ale ma więcej ciała, tekstury, nieco mniej nasycenia dwutlenkiem węgla i prezentuje dużo aromatów owocowych i ma wyższy ekstrakt. Ciekawym stylem piwa jest Porter. Prezentuje ciemną barwę, nuty czekolady, palonej kawy, karmelu, lukrecji. Pełne, krągłe, z bardzo szczodrym poziomem alkoholu.

Kategoria piw craftowych otwiera przed sommelierami kolejną furtkę do ciekawych połączeń piwa z jedzeniem. Nasz wkład w „piwną rewolucję” widzę w kontekście serwisu piwa. Sommelierzy mogą stosować różne typy szkła do poszczególnych stylów piw, serwować je w adekwatnych temperaturach oraz łączyć z różnymi typami jedzenia.

 

Zdjęcie Adam Pawłowski.

 

Rekomendacje serwisu piwa oraz beer & food pairingu:

Lagery/Pilsy– dobrze schłodzone w temp. 6-8°C, w podłużnym szkle na stópce. To piwa idealne na aperitif i do lekkich przystawek, jak również jak przełamanie smaków dla tłustych mięs.

IPA, APA– lekko schłodzone w temp. 10-12°C w szerokim kieliszku na stópce. Klasyczny pairing z amerykańskim burgerem z frytkami.

Portery – lekko schłodzone w temp. 12-14°C w szerokim kieliszku na stópce. Idealne z czerwonymi mięsami, w szczególności ze stekiem wołowym i z żeberkami bbq.

 

Adam Pawłowski MS

dla

Następny wpis >>
<< Poprzedni wpis