Na nowej fali

 

Coś co jeszcze dekadę temu wydawało się nieznaczącą niszą win kontrowersyjnych przeznaczonych dla wąskiej grupy fanek i fanów dziś jest najlepiej rozwijającą się i najbardziej „cool” kategorią wina. Mowa o tzw. winach nowej fali. Jak sama nazwa wskazuje swoją odmiennością burzą pewien dotychczasowy ład, a ich nieszablonowe etykiety i nieklasyczne aromaty zyskują uwagę i sympatię coraz większej grupy konsumentów.

 

Bardzo trudno jest jednoznacznie określić i spiąć w definicję wina nowej fali, ale mają one pewne cechy wspólne według których można je definiować. Po pierwsze są to wina wytwarzane naturalnie, czyli bez stosowania pestycydów, herbicydów, sztucznych nawozów i innych środków chemicznych – z tylko niewielkim lub żadnym użyciem dwutlenku siarki przy butelkowaniu.

Nowa fala to wina wyrażające miejsce pochodzenia, czyli tzw. terroir. Patrząc na niektóre nieszablonowe i krzykliwe etykiety win nowej fali możemy mieć mylne wrażenie, że skupiają się głównie na marketingu, ale w rzeczywistości większość czasu winiarze spędzają nie w biurze a w winnicy. Uprawa naturalna, a więc bez użycia środków chemicznych oznacza dużo częstsze wizyty w winnicy, liczne naturalne opryski i dbałość o zdrowie gleby i krzewów. Wartością dodaną tego winnico – centrycznego podejścia jest możliwość wytwarzania win o indywidualnym charakterze ze względu na cechy danego siedliska.

Wina nowej fali cechuje niska interwencyjność począwszy od przeprowadzania fermentacji alkoholowej na rdzennych drożdżach poprzez zaniechanie lub symboliczne użycie nowych beczek dębowych aż po nieklarowanie i niefiltrowanie wina co w efekcie da lekko mętny kolor. Niska interwencyjność może się także przejawiać fermentowaniem win na całych kiściach i mniejszą ekstrakcją koloru niż w klasycznych egzemplarzach.

foto SPOT.

foto SPOT.

 

Nowa fala to również odkrywanie na nowo nieco zapomnianych szczepów pochodzących z mało popularnych miejsc np. moravia agria z Kastylii la Mancha, czy pais z Maule Valley. Dowodem na to, że nowa fala jest w pewnym sensie powrotem do pradawnych korzeni winiarstwa są popularne pét-naty. To skrót od pétillant-naturel czyli win musujących powstających w ramach jednej fermentacji przeprowadzanej w butelce. Pét-naty to wina „niespodzianki” o różnych poziomach perlistości z naturalnym osadem i mętnym kolorem.

Nowa fala to nie tylko nowy smak, ale także szersza paleta kolorów wina. Chyba nikogo już nie dziwi mętność, osad i nieoczekiwana perlistość. Niektóre biele mogą przypominać w barwie piwa rzemieślnicze, a róże kojarzyć się mogą z babcinym kompotem z resztkami owoców na dnie butelki. Swoje zaszczytne miejsce na palecie kolorów ma także pomarańcz. Im dłuższa maceracja na skórkach tym ciemniejszy pomarańczowo-miedziany kolor.

Wina nowej fali mają ogromną rzeszę fanów wśród „pokolenia Z” dla którego priorytetem jest ekologia i dobro planety. Metody ich wytwarzania wpisują się w troskę o środowisko naturalne, a ich nieszablonowy kolor, nieklasyczne aromaty i odjechane etykiety zdecydowanie przemawiają do młodych ludzi. Spora część fanów klasyki w tym ja też coraz częściej po nie sięgam. Zresztą z racji profesji nie mogę i nie chcę ignorować tego światowego fenomenu. Przewiduję, że kategoria win nowej fali będzie tylko rosła. To dynamiczny ruch z wieloma uznanymi ambasadorami i międzynarodowymi targami na czele z „Raw Wine” odbywającym się w Londynie, Nowym Jorku, Los Angeles, Toronto, Montrealu, Berlinie i pewnie już niedługo w wielu innych miastach.

Adam Pawłowski MS

dla

 

Kliknij i dowiedz się więcej o międzynarodowych kursach winiarskich WSET 

Kliknij i dowiedz się więcej o WINO.KLUB

 

 

Następny wpis >>
<< Poprzedni wpis